89. Rozkładanie na czynniki pierwsze

Opublikowano 27 czerwca 2012 w kategoriach Krok po kroku .

89. Rozkładanie na czynniki pierwsze

 

Turniej par, obie przed, licytowano:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Pas

2

Ktr

3

Pas

Pas

pas

 

N zawistował 5-ką. Ręce twoje i dziadka:

 

AK63

KD1096

93

74

 

W43

874

AW874

K10

 

Co wiesz o rozdaniu?

 

Wiem dużo więcej niż wtedy, gdy przeciwnicy milczeliby w licytacji. Wiem, że S ma siłę, co najmniej odzywki z czwórką pików.

 

Dlaczego z czwórką pików?

 

Bo zastosowanie kontry wywoławczej w takiej pozycji, bez drugiej starszej czwórki, to jest brydż prehistoryczny. S może oczywiście mieć tylko 3 piki, ale wtedy musi mieć siłę od 17/18 PC, bo już tępe kontrowanie ze zrównoważoną (przy posiadaniu ręki jednokolorowej lepiej wejść tym kolorem) ręką, to szukanie guza. Natomiast posiadanie czwórki pików zabezpiecza przed nieszczęściem – bo zagranie 2 PP jest relatywnie znacznie bardziej bezpieczne niż gra na wysokości trzech w młodszy kolor.

 

Czemu zalicytowałeś 3, skoro nie musiałeś bać się kontraktu pikowego?

 

Dobre pytanie. Nie licytowałem 3 w obawie przed pikami, ale w obawie przed uzgodnieniem koloru młodszego przez przeciwników. Przy mojej ręce przeciwnicy mają co najmniej jeden młodszy kolor, w którym łatwo mogli wygrać kontrakt na poziomie 3-ch za 110.

 

Ale wtedy mogłeś ich przelicytować 3 kierami…

 

Tak, ale wtedy pojawiłyby się dwie opcje nieprzyjazne dla nas – przeciwnicy mogli nas skontrować, lub pójść w obronę na poziomie czterech. W tych założeniach nawet nasza ewentualna kontra nie zrównoważyły zapisu za 9 lew w kiery – jeśli nam to idzie – lub wręcz przeciwnikom idzie kontrakt na poziomie czterech. Zaś po moich 3 żaden z przeciwników może nie mieć łatwego wejścia na poziomie wyższym. Wracając do opcji skontrowania nas, to znacznie łatwiej będzie zrozumieć kontrę gracza  N jako karną po przepasowaniu tego okrążenia…

 

Jak rozegrasz pierwszą lewę?

 

Oczywistą jest rzeczą, że przy założonej czwórce pików u S, N nie mógł wyjść spod damy 5-ką, przy tylko dwóch kartach tego koloru w jego ręce. Zatem dokładam ze stołu małego pika, S podkłada 8-kę, a ja biję asem.

 

Co dalej?

 

Dalej to gołym okiem widać, że nie mamy zbyt wielu dojść do stołu (dokładnie jedno), bo w dobre położenie asa trefl może uwierzyć tylko niepoprawny optymista. A do pełnego komfortu potrzebne byłyby dwa wejścia do stołu do podegrania kierów, choć jest duża szansa, że S jest posiadaczem krótkiego asa kier.

 

Od czego więc zaczynasz swój bój o wygranie kontraktu?

 

Jedynym kolorem dającym nam dojście do stołu jest kolor karowy. Zagrywam 3-kę…

 

Dlaczego nie 9-kę?

 

Bo 9-ka mogłaby zaktywizować obrońcę na pozycji N, który mając figurę z 10-ką powinien wskoczyć figurą, co stworzy mi w dalszej grze znaczne problemy. Praktycznie moja komunikacja ze stołem się skończy w tej lewie… Gram więc 3-kę – N dokłada 5-kę, a ja ze stołu 8-kę…S bierze to damą…

 

Co ci to daje?

 

Teraz jest szansa, że S będzie musiał nam pomóc – w piki spod damy nie może się nawijać, podobnie nie może zagrać w trefla jeśli ma asa, a to jest prawie pewne, zagranie w kiery zastąpi nam jedno dojście do stołu, a granie do wideł karowych też może dla niego wyglądać mało atrakcyjnie… Ale S zagrywa w 2-kę, moją 9-kę N pokrywa 10-ką (karta zdradzona powinna być ujawniona jak najszybciej, byle bez straty lewy). Jestem w stole…

 

Jak wykorzystasz ten krótki pobyt w dziadku?

 

Najpierw muszę odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego S odszedł w karo, a nie w kiera (bo odejścia w czarne kolory nie wchodzą w rachubę, o czym mówiłem wcześniej). Zagranie w karo, a także dołożenie 5-ki przez N w pierwszej lewie tego koloru, mocno sugeruje, że S miał tylko dubletona w tym kolorze. Zatem może mieć 3 kiery i w zasadzie nie powinien to być ani pusty as, ani walet, tylko obie te figury naraz. Inaczej bowiem bardziej naturalnym byłoby zagranie blotką kier przez S. To oczywiście tylko hipoteza, ale w tej fazie faktów mamy niewiele i trzeba się opierać na hipotezach. Są dwie drogi do wyboru w dalszej rozgrywce – zagrać asa karo – jeśli S przebije, to być może od trzech kart. Wtedy nadbijemy i zagramy figurę kier. S zabije asem i jedynym bezpiecznym odejściem z jego ręki będzie kier…

 

I co wtedy?

 

I wtedy zabraknie mi lewy, nawet po wpustce jakiej nie uniknie S na jeden z czarnych kolorów.

 

Zatem?

 

Zatem, nie tędy droga. Asa karo nie można roztrwonić, bo to nasza 9-ta lewa. Gram 8-kę kier i impasuję… Wzięła? To kontynuuję kiera…

 

S bije asem i gra waleta kier…

 

Teraz ściągam do końca kiery doprowadzając do 5-ciokartowej końcówki, w której mam w pikach K63 i w treflach 74, a w stole W4 w pikach, asa karo i K10 w treflach. Co trzyma S? Jeśli dwa trefle i trzy piki to gram trefla i podkładam wyżej od karty dołożonej przez N – nie powinien on mieć obu figurek treflowych, co wynika zarówno z licytacji, jak i z pierwszego wistu – wszak N mając DWx(x) w treflach i tylko dubletona kier, raczej wyszedłby w trefla niż w dubla pik. S odegra dwie lewy treflowe i musi wyjść spod damy pik. Oddamy w rozdaniu kiera, karo i dwa trefle. Jeśli zaś S zostawi sobie dwa piki tylko, to wpuszczamy go pikiem, a król trefl jest dojściem do asa karo.

 

Całe rozdanie:

 

75

52

K1065

W8532

 

AK63

KD1096

93

74

 

W43

874

AW874

K10

 

D1098

AW3

D2

AD96

 


Ryszard Kiełczewski

About

Zawodnik, trener, działacz, wybitny publicysta brydżowy. Wielokrotnie powoływany na stanowisko trenera-selekcjonera juniorów, pełnił funkcję kapitana reprezentacji Polski Juniorów na Mistrzostwach Europy. Jest pierwszym trenerem w Polsce, który uzyskał pierwszą klasę trenerską (1987).


Komentarze

Dodaj komentarz


Shortlink: