Nieśmiałe propozycje

Opublikowano 27 września 2013 w kategoriach Licytacja .

Nieśmiałe propozycje

 

Kolejny wynalazek licytacyjny, który jest dla mnie niezrozumiały, to blokujące wejścia po otwarciu partnera np.:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

1

2

 

Przyjmując takie ustalenie odbieramy sobie jeden z najważniejszych mechanizmów forsingu w licytacji dwustronnej jakim jest przeskok. Zwalanie wszystkiego na przeciążoną ponad miarę kontrę jest nielogiczne. Naraża nas bowiem znacznie bardziej na wyblokowanie i skurczenie przestrzeni licytacyjnej, niż naturalna licytacja, gdzie uzyskuje się więcej informacji. Już dużo bardziej sensowne byłoby przyjęcie ustalenia, że przeskok oznacza rękę inwitująca, lub co najmniej inwitującą. Dwa rozdania, których byłem bezpośrednim świadkiem, przemawiają za przyjęciem takiego rozwiązania, co proponowałem swego czasu na łamach Brydża.

Oto rozdanie ze Spingold Cup 1998 z meczu półfinałowego, w którym występowali nasi polscy zawodnicy. Oto akcje na obu stołach:

 

1)

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

4

Pas

Pas

Ktr

Pas

Pas

pas

 

2)

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

Ktr(1)

2 BA

Pas

Pas

Ktr

Pas

Pas

pas

 

1) kontra fit – 3 piki

Całe rozdanie:


W98753

1075

AK75

A109753

A64

W84

6

D82

AKD962

W842

KW4!

h KD102

3

D1093

 

Wynik był katastrofalny dla jednej z drużyn, bowiem oba skontrowane kontrakty zostały wygrane, przy czym 4  z nadróbką. 5 można było obłożyć jakimś wistem nie z tego wymiaru – w karo i zrealizować przebitkę. Nie w tym jednak rzecz.

Kto i co miał zrobić w parze WE po takim początku licytacji jak na stole 1? Do dziś nie wiem i pewnie nikt mnie nigdy nie przekona, jak można było dalej skutecznie i przy tym logicznie walczyć na tym stole z rękami WE.

Niedługo potem bardzo podobny motyw zdarzył mi się osobiście na turnieju teamów na Festiwalu w Słupsku:

Rozdanie wyglądało tak (WE po, W):

9753

KD974

4

D85

K102

A5

D97632

A7

AD864

83

AK5

K43

W

W1062

W108

W10962

Licytacje:

1)

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Pas

Pas

Ktr

Pas

Pas

Pas

Pas

pas

 

2)

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

1

1

4 (!)

Pas

Pas

Ktr

Pas

Pas

pas

 

Na pierwszym stole byłem dumny jak paw, że wyblokowaliśmy przeciwników ze szlemika co najmniej. Przy liczeniu wyników rura mi zmiękła, a przegrane 5 impów nastroju nie poprawiło. By nadać problemowi właściwego wymiaru dodam, że na WE na obu stołach zasiadało 66 WK, więc był tu jakiś problem, a nie kompletna konina.

A teraz wyobraźmy sobie jak przebiegałaby licytacja, gdyby w tych dwóch rozdaniach W zalicytowali w pierwszym okrążeniu 2 w znaczeniu – co najmniej inwit 5+ pików. Chyba skala problemów byłaby zupełnie inna. Można byłoby lekko zróżnicować obie sytuacje – po kontrze 2 niech oznacza dokładnie inwit (z forsującą siłą najpierw rekontra), a po wejściu kolorem niech oznacza forsing (nie mamy narzędzia w postaci rekontry), bez spełniania warunku „pancerny kolor”, tak jak w licytacji jednostronnej. Takie rozwiązanie pozwala na szybkie bilansowanie rąk i pozwoli uniknąć kłopotów w dalszej licytacji, jakie w sposób wręcz skrajny pokazują oba powyższe rozdania.

A przeznaczanie wejścia skaczącego na blok jest jakimś odwracaniem praw natury – przecież często zablokujemy własnego partnera. Podobnie nielogiczne jest przewracanie różnych drabinek (ze sławetnym Blackwoodem 102 na czele), zastępowanie naturalnych odzywek sztucznymi gadżetami i wiele innych pomysłów, których korzeni można szukać u Diora lub Armaniego, czyli w świecie mody.

Kolejną moją propozycją jest ta zawarta w artykule „Nie potwierdzam i nie zaprzeczam”. Tym razem chodzi o temat „właściwa ręka”, a jej źródłem jest autentyczne rozdanie:

 

 

6

AD1032

A92

KW85

A754

K94

KD104

72

DW109

W83

W7

AD102

K832

76

8653

964

Licytację otwiera W:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

1

?

 

Jeżeli E „książkowo” zalicytuje 1 , to finalny kontrakt w piki będzie grany ze złej ręki i przyniesie o jedną lewę mniej, po podcięciu króla kier i szybkiej przebitce. Z ręki W można wygrać końcówkę, a z ręki E leży się w pierwszych czterech lewach.

Proponowałem, by kontra z pozycji E oznaczała „nie obiecuję 4-ch pików, ale ich nie wykluczam”. Sztywnym prawie parametrem do takiej akcji jest posiadanie w ręce odpowiadającego bezwartościowej długości kierowej (zazwyczaj 3-ch kart). Dalsza licytacja nie wymaga żadnej dodatkowej obudowy i przebiega naturalnie, więc ten malutki gadżecik jest łatwy do zaakceptowania.

Nie mam ambicji stworzenia wiekopomnej konwencji, czy gadżetu, ale fakt, że mimo upływu paru lat nie spotkałem nikogo, kto połknąłby ten pomysł, ostudza moje eksplorerskie chucie. Tym niemniej sam będę to stosował (jeśli będzie z kim), bo ma to zalety, a prawie nie ma wad (czasami nas zablokują, ale rzadko ze względu na posiadaną przez nas długość kierową).

Kontra objaśniająca, to kolejny wynalazek, który nie do końca został dopracowany. Definicja – „objaśniająca od 16-tu” – nie uwzględnia bowiem rangi kolorów. Jeśli przeciwnicy otwierają 1 lub 1 , to ten limit jeszcze trzyma bilans, bo stosunkowo niewielka jest możliwość zablokowania. Chociaż i tu nie bez znaczenia jest jak wysoki kolor do objaśnienia posiadamy. Z kierami bowiem może nas spotkać coś takiego:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1 /

Ktr

1

Pas

2

?

 

I czy teraz 16 PC ma wystarczyć do zalicytowania 3 ? Tak zalicytował jeden z brydżowych wieloletnich prominentów na indywiduelu ze mną i od razu stanął „góral”.

Wprawdzie coraz mniej zawodników tak gra, bo zza oceanu dopłynęło inne rozwiązanie – najpierw licytujemy kolor, a potem ewentualnie wznawiamy kontrą. Np.:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

1

1

Pas

2

Ktr

 

Teraz partner ze słabą ręką ma na co powrócić nawet mając dubletona w naszych kierach. Niektórzy intuicyjnie doceniając niebezpieczeństwo licytują „objaśniaka” z kierami tak:

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

Pas

2

Ktr

Pas

3 /(1)

Pas

3

 

1) zakładamy, że nie gramy Lebensohlem w takiej sekwencji

Teraz  N nie wie ile kart posiada partner w licytowanym kolorze, a S ma prawo założyć, że N może mieć tylko 4 kiery. I tak źle i tak niedobrze.

W czasie szkoleń młodzieży proponuję, by kontra objaśniająca miała różne progi dla różnych kolorów – dla pików 16, dla kierów 17, a dla kolorów młodszych solidne 18 PC. Jest to rozwiązanie tymczasowe, na wczesny etap szkolenia, bowiem podstawą oceny, czy ręka nadaje się na objaśnianie, jest przeprowadzenie symulacji – jakie walory powinien mieć partner, by szła końcówka?  Czy z takimi walorami partner nas poprze po naszym naturalnym wejściu? Jeśli tak – to licytujemy naturalnie. Jeśli nie – idziemy się objaśniać. Oczywiście nie zawsze będzie to łatwe, ale na pewno jest lepsze, niż tępe trzymanie się grubej kreski – objaśniająca od 16.

O ile stosowanie kontry objaśniającej po otwarciach na poziomie 1-go dość dobrze może funkcjonować przy zachowaniu zmodernizowanych parametrów (nie tępe od 16-tu), o tyle mechaniczne przeniesienie tego na wyższy poziom, mija się z celem. Kurcząca się bowiem przestrzeń licytacyjna zbyt często nie pozwoli się nam objaśnić bez bardzo poważnego ryzyka oddania zapisu, nierzadko ciężkiego. Wtedy dwuznaczna definicja kontry „wywoławcza lub objaśniająca” okazuje się być kompletnie niepraktyczną.

Kilka lat temu posłałem na Konkurs do Krzysztofa Jassema rozdanie, gdzie po otwarciu zaporowym 3  pierwszy obrońca (drugi był już po pasie) miał oba kolory starsze w układzie 5 kierów i 4 piki i siłę słabego otwarcia ale w modelowym układzie 4-5-1-3. Po kontrze wywoławczej drugi obrońca licytował 3 BA. Z pozycji posiadacza starszych kolorów nie widać było żadnych praktycznie szans, by 3 BA zakończyło się sukcesem strony rozgrywającej. Chodziło mi o to, by znaleźć jakieś rozwiązanie pozwalające na zagranie chodzącego kontraktu 4 .

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

Pas

Pas

3

Ktr

Pas

3 BA

Pas

?

 

S posiadał rękę:  KW107  W10654  9 AK5

Ręka partnerska to : A95  A732  D105 W84

 

 wygrywało się łatwo, a 3 BA miało szanse jak…

Komentarz prowadzącego konkurs brzmiał: „mam smutną wiadomość dla Kiełczewskiego. Tak się nagłowiłeś jak znaleźć drogę do 4  po zadanym początku licytacji, a tej drogi po prostu nie było.” (Brydż 6/2000)

Nie było, bo zarówno zalicytowanie teraz 4  jak i 4  miało mówić o silnej ręce.

Kolejne rozdanie z podobnego tematu wyglądało tak:

 

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

2

Pas

3

?

 

Ręka S KW984  5  KD1053 A10

Ręka N 62  106  AW964 KDW3           (Brydż 4/2000)

 

Przytłaczająca większość ekspertów opowiedziała się za odzywką 3 z ręką S. Prowadziło to do oddania zapisu za wpadkę bez kilku na 4 PP, zamiast wygranych bez większego trudu (W wistował asem kier, lub E blotką kier, jeśli kara byłyby grane z ręki N) 5 .

Nie mogąc się pogodzić z tym „że tej drogi nie było” zaproponowałem, by zamienić alternatywę „wywoławcza lub objaśniająca”, na „wywoławcza lub dwukolorowa”. Temat nie został podjęty, chociaż…

W ostatnim prezentowanym rozdaniu Wit Klapper jako uczestnik panelu wybrał odzywkę 3 . Ten sam Wit  4 lata później, kiedy chwycił za pióro i zaczął uprawiać swoje Brydżowisko, też nadział się na rozdanie wypisz, wymaluj jak to drugie, z ręką pikowo – karową. I o dziwo doszedł do podobnego wniosku, że rękę dwukolorową po bloku przeciwnika można sygnalizować kontrą. Ponieważ nie ma już przestrzeni na triadę: wywoławcza – dwukolorowa – objaśniająca, trzeba z czegoś zrezygnować. Najrzadziej przyjdzie ta objaśniająca (a jak przyjdzie, to zazwyczaj się nie zdołamy objaśnić), więc najprościej byłoby z niej zrezygnować. I wtedy w pierwszym z cytowanych rozdań 4  S nie musiałoby oznaczać „objaśniaka”, a w drugim przypadku po kontrze kara znalazłyby się same. Dopracowanie szczegółów dalszej licytacji pozostawiam pracusiom – teoretykom.

 

Na zakończenie przykład intelektualnej odzywki jednego z partnerów gracza najwyższej klasy światowej – Amerykanina Johna Swansona, grającego w parze z  reprezentantem Australii Timem Burke na BBO.

107

W763

2

D98753

8

A85

KDW8643

64

K543

K109

1095

K102

ADW962

D42

A7

AW

Licytacja przebiegała:

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

Pas

Pas

Pas

1

2

Pas

Pas

Ktr

3

Pas

Ktr

Pas

Pas

Pas

Pas

pas

 

Licytacji nie będę zbyt głęboko komentował. Zwrócę tylko uwagę na znakomitą odzywkę Swansona 4 . To nie był żaden cue bid – proszę wojska. Swanson chciał, aby partner wybrał pomiędzy kierami, a pikami, bo nie wiedział ile partner ma kierów, a brak 3 pików był wiadomy. Niestety Burke nic z tego nie pojął i finalny kontrakt ustał w kolorze gdzie był Moysian fit – jak Anglosasi nazywają kontrakty na 7-miu atutach, u nas nazywane włoskimi (ciekawe, jak we Włoszech nazywają takie kontrakty?).

Tak więc również formuła licytacji jako intelektualnej rozmowy nawet wśród największych napotyka na poważne trudności i jest trudna do zrealizowania. Tym niemniej należy podejść do sprawy tak, jak inny generał Krasnej Armii, który zapytany o to, czy możliwe jest wykonanie pewnej czynności odpowiedział: „eto nie wazmożna, no nada staratsja”.


Ryszard Kiełczewski

About

Zawodnik, trener, działacz, wybitny publicysta brydżowy.

Wielokrotnie powoływany na stanowisko trenera-selekcjonera juniorów, pełnił funkcję kapitana reprezentacji Polski Juniorów na Mistrzostwach Europy.
Jest pierwszym trenerem w Polsce, który uzyskał pierwszą klasę trenerską (1987).


Komentarze

Dodaj komentarz


Shortlink: