Dialogi na cztery nogi…

Opublikowano 29 października 2013 w kategoriach Artykuły - felietony .

 

                                                           A JA UWAŻAM…

W parze brydżowej jest co najmniej jeden profesor. To znany od lat fakt i nie to będzie najważniejsze w tej historyjce. Będzie o teorii dysonansu poznawczego Festingera. Nie wiecie co to jest? Ja też nie wiedziałem dopóki nie oświeciła mnie w tym zakresie pani Anna Buczek – psycholog i brydżystka zarazem. Już kiedyś pisałem o tym, choć już nie pamiętam w którym czasopiśmie (czy środowisko brydżowe już podzieliło się na czytelników ŚB i Brydża?) i jeśli nie kumacie o co chodzi, to zawdzięczacie to przystaniu do jednej z grup Czytelników.

Znacznie prościej będzie zrozumieć tą teorię, jak przywołam do pamięci powiedzenie z „Samych swoich”: sąd sądem, ale racja musi być po naszej stronie. Są to słowa babci Pawlakowej pakującej synowi do sukmany handgranaty, kiedy ten wybierał się do sądu na rozprawę z Kargulem.

Teraz już chyba wszystko jasne. Rzecz będzie o stylu dyskusji pomiędzy nami brydżystami.

Zaczniemy od rozdania, które przydarzyło się. Nieważne gdzie. Najpierw podam jedną rękę (S), byście drodzy Czytelnicy mogli się czegoś nauczyć podejmując własną decyzję.

 

10752

3

85

D98643

 

                        W założeniach obie przed słuchacie licytacji:

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

?

 

            Licytujecie coś? Pas?. To powtarzacie przebieg wydarzeń na stole. Dalej szło:

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

Pas

2

3

Pas

?

 

Może teraz macie jakiś pomysł? Nie? Pasujecie? Tak było w rzeczywistości. Dalej szło:

W

N

E

S

nazwisko

nazwisko

nazwisko

nazwisko

1

Ktr

1

Pas

2

3

Pas

Pas

3

Pas

Pas

?

 

To już ostatnie pytanie. Pasujecie? O ścianiarze! Gracz odważny, a inwencyjny licytuje kontrę. Chyba wywoławczą. Zbiegają pasy. Całe rozdanie:

 

 

  KD93

A1052

AKD73

 
AW6

D764

W4

KW105

  84

KW98

10962

A72

  10752

3

85

D98643

 

 

I choć kontrakt być może można obłożyć, to NS puścili 10 lew. Po rozdaniu jak zwykle trzeba było znaleźć winnego. Nie powiem kto się tym winnym miał okazać. Zadecydujcie sami. Najważniejsza była dyskusja z udziałem osoby trzeciej oraz gracza S.

03 (osoba trzecia)

                        – Uważam, że głównym winowajcą w rozdaniu jest S…

            S

                        – A  ja uważam, że N

            03

                        – a dlaczego?

            S

                        – zamiast kontry na 1 należało zalicytować 1

            03

– uważam, że nie ma na świecie gracza, z choćby najbardziej zielonym pojęciem o brydżu, który nie wybrałby kontry. Kontra otwiera przecież możliwości gry we wszystkie kolory z wyjątkiem trefli…

            S

                        – kontra źle ustawiła licytację…

            03

– Nic podobnego – uważam, że licytacja N trzymała standard, do momentu, kiedy po 3 mogła zalicytować 3. Przeciwnicy wylicytowali krótkość w kierach u partnera, więc była to odzywka bardzo bezpieczna. Natomiast ożywienie kontrą po 3 to jakieś szaleństwo. Partner praktycznie tę kontrę utrzyma, spodziewając się jakichś lew w ręce kontrującego. W tej pozycji akcja S byłaby jeszcze większą katastrofą, gdyby N nie miał 4-ch pików (dawały one bowiem szansę zemknięcia w 3 ). N jednak mając solidny zadzior kierowy i topowe wartości spasował nie naruszając sztuki brydżowej.

S

            – A ja uważam,  że N powinien kontrować 2, żeby – zgodnie z tym co mówiłeś znaleźć piki, bo przecież tak jak poszło, to licytacja wygasała już na 3

03

            – A po 1 licytacja miała szansę wygasnąć na 1… To jest takie rozdanie, gdzie nie ma prostej drogi do zalicytowania końcówki w piki, bo jeśli nawet N skontruje w drugim okrążeniu 2, to przecież S nie powie nic więcej niż 2 , a N może tylko zagolić końcówkę, bo wiadomo, że S nie przyjmie żadnego inwitu, co wynika z bilansu stołu. Kontra N zresztą sugerowałaby bardziej rękę, z którą nie ma innej naturalnej licytacji, a więc bardziej zrównoważoną – wtedy oczywiście z 4-ką pik. Jednak 3 trzyma standard w przeciwieństwie do kontry na 3. Przecież jeśli uważasz, że brak kontry na 2 wykluczył 4-kę pikową u partnera, to twoja kontra jest już kompletnym szaleństwem

S

            – Ja gram już trochę lat w brydża i uważam, że kontra jest oczywista…

            03

– Ja cię nie muszę przekonywać – zrób sobie panel wśród znajomych może cię większość przekona…

S

– A ty nie musisz mieć zawsze racji – pamiętam jak kiedyś skontrowałeś 3 trefle, a wszyscy eksperci byli innego zdania…

03

– Konkretnie w jakim rozdaniu?

S

Nie pamiętam, ale eksperci byli innego zdania…

03

– To idź poradź się ekspertów, miłego dnia…

Tu nastąpiła przerwa na łączach. 03 obawiał się argumentów w stylu „ a moja babcia to jeszcze w 1919 wygrała szlema”, a ty kiedyś przegrałeś z kontrą czapowe 1 BA.  O wejściu w coś śmierdzącego nie wspominając.

Jednak działalność IPN do czegoś się przydaje…

PS.

O tym, że obie strony sporu pozostały przy swoich przekonaniach, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Co więcej – zapewne obie strony umocniły się w swoich przekonaniach.

                        PS2

Tak sobie nieraz myślę, że albo politycy nauczyli się od nas brydżystów sztuki dialogu, albo my od nich.

 


Ryszard Kiełczewski

About

Zawodnik, trener, działacz, wybitny publicysta brydżowy. Wielokrotnie powoływany na stanowisko trenera-selekcjonera juniorów, pełnił funkcję kapitana reprezentacji Polski Juniorów na Mistrzostwach Europy. Jest pierwszym trenerem w Polsce, który uzyskał pierwszą klasę trenerską (1987).


Komentarze

  • nikt-szczególny
    19.11.2013 20:55:52

    historyjka bez puenty – jak się to ma do „szkoły brydża”?
    gram już parę lat, ale nie rozumiem licytacji strony WE – może jakieś wytłumaczenie, gdzie błąd, dlaczego tak a nie inaczej?

    tłumaczenie „bo tak” nie wchodzi w rachubę…

    • Ryszard Kiełczewski
      Ryszard Kiełczewski
      19.11.2013 21:11:13

      Artykuł porusza słabości natury ludzkiej i szukanie tu wskazówek dydaktycznych dotyczących techniki gry jest bezprzedmiotowe. WE licytowali jak umieli i jedyną podlegającą krytyce odzywką było 3 kier. A puenta? To, że dyskusje pomiędzy partnerami rzadko zawierają merytoryczne argumenty wygłaszane przez obie strony. Może była za bardzo zakamuflowana i dostępna tylko dla tych, którzy grają w brydża dłużej niż parę lat…
      PS. Mam nadzieję, że nie wyszedłem poza konwencję komentarza

      • nikt-szczególny
        19.11.2013 21:35:53

        komentarz dodałem do części „KONTRA OBJAŚNIAJĄCA” (dlaczego pokazuje się w obu częściach?)
        Brak argumentów w rozmowach pomiędzy partnerami to chyba codzienność – no bo co można powiedzieć na stwierdzenie
        „– Przesiadłbym się na pozycję S”.
        Mój komentarz wynikał z zaciekawienia: jak należy licytować w tej i w innych podobnych, „beznadziejnych” sytuacjach. Codziennie można się nauczyć czegoś ciekawego…

        P.S. Nie obrażam się 😉

    • rkiel
      rkiel
      20.11.2013 12:53:53

      Ad licytacja WE:

      Ktr – wistowa, mam długie i dobre trefle
      2 pik – mam jeszcze co najmniej 4 piki

      3 karo – odzywka błędna – wynikająca z przekonania E, że partner ma kontrę objaśniającą – czy li od 16 PC na pikach – założenia absurdalne – prawy przeciwnik obiecał 15-17 PC, a zadający Staymana również statystycznie powinien mieć minimum 4-6 PC. Do tego 8 PC posiadane przez E wyklucza taką weryfikację siły partnera (15+8+4= 27). Poza tym zastosowanie kontry objaśniającej może mieć miejsce wtedy, kiedy zdążymy się objaśnić, a więc zazwyczaj po otwarciu przeciwnika 1 w kolor. Próby stosowania kontry objaśniającej już tylko po zaporach na poziomie dwóch przynoszą żałosne rezultaty, a po otwarciu przez przeciwnika 1 BA takie okazje nie przychodzą. Stąd mój złośliwy komentarz na głupie pytanie – ten o przesiadaniu na pozycję S.

Dodaj komentarz


Shortlink: