Hitchcock wchodzi na scenę

Opublikowano 30 października 2014 w kategoriach Artykuły - felietony .

Hitchcock wchodzi na scenę

 

Gabriela Chagasa nie trzeba przedstawiać czytelnikom literatury brydżowej. Najlepszy gracz Południowej Ameryki i jeden z najlepszych graczy świata, błyskotliwością swoich zagrań zadziwia od ponad 40 lat. O skutkach jednego ze swoich zagrań pisze w „European Bridge” z 1994 roku – piśmie-efemerydzie, które pojawiło się i zniknęło w ciągu paru miesięcy.

„…Poczucie humoru nie zawsze jest jednakowe dla różnych nacji. Różne też bywają odmiany humoru – gorący, oschły, bezpośredni, subtelny, hałaśliwy, tępy, brutalny i tak dalej. To co u Francuza wywoła rubaszny śmiech dla Anglika może być nudne jak flaki z olejem. Bywają jednak specyficzne grupy o charakterze międzynarodowym. Taką grupą są brydżyści. Jest to grupa kultywująca poczucie humoru bardziej wyintelektualizowane niż reszta zwykłych zjadaczy chleba. Niech przykładem na to będzie jedna z najbardziej pikantnych historyjek jakie przydarzyły mi się na przestrzeni 30 lat potyczek przy zielonym stoliku. Było to na Olimpiadzie w Valkenburgu w Holandii w 1980 roku.

W jednej z ostatnich rund drużyna Brazylii spotkała się z reprezentacja Turcji. Grałem w pokoju otwartym przeciwko ich najlepszej parze z Pedro Paulo Assumpcao. W ciągu 14 rozdań dwudziestorozdaniowego meczu Turcy robili z nas pasztet. Rozdanie 15 też nie wróżyło nam sukcesu.

AK2

K632

D10653

K

94

1097

A8

ADW842

7653

W854

KW

1076

DW108

AD

9742

953

 

Licytacja:

 

W N E S
Assumpcao nazwisko Chagas nazwisko
2(1) Ktr Pas 3
Pas 4 Pas Pas
pas

 

1) Precision

 

Assumpcao  zawistował 10-ką. Rozgrywający wziął w ręce damą i zagrał małe karo. Pedro Paulo wskoczył asem. Nie widząc kompletnie szans na położenie kontraktu dołożyłem w tej lewie króla.

By oddać atmosferę panującą przy stole, muszę nadmienić, że drużyna Brazylii była w tym momencie potencjalnym kandydatem do wyjścia z grupy, a Turcja też walczyła o miejsce na świeczniku, w związku z czym atmosfera w meczu była gęsta – co zrozumiałe.

By uczynić ją jeszcze bardziej ciężką, wielu kibiców siedziało obok stołu, a jeszcze więcej stało, obserwując masakrę pary Assumpcao – Chagas. Wyobrażam sobie pod jaką ogromną presją był Pedro Paulo uwzględniając wszystkie okoliczności. Zabicie asem mojego króla zapewne nie poprawiło mu nastroju. Tym tylko można wytłumaczyć fakt, że nie posłał mi kara do przebitki, tylko – być może zasugerowany moją zachęcającą zrzutką w pierwszej lewie pomknął CC 9-ką. Rozgrywający pobrał asem i pociągnął cztery razy atuty. Kiedy zgrywał ostatniego przy stole wokół zapanowała dzwoniąca w uszach cisza. Wydawało się, że słychać bicie serca wszystkich obecnych przy stole. Kiedy w kolejnej lewie rozgrywający zagrał karo słyszałem dosłownie bicie serca osób będących najbliżej mnie.

To było jak na filmie Hitchcocka.

Assumpcao dołożył 8-kę, a rozgrywający zrobił małą pauzę. Jego namysł trwał może dwie sekundy, ale dla pani siedzącej obok mnie była to zapewne wieczność i tak naprawdę dla mnie prawdopodobnie też. Czułem przejmującą suchość w gardle.

– Czy rzeczywiście moja zrzutka króla doprowadzić ma tego chłopaka do wyłożenia się na odgórny kontrakt?

Kiedy ostatecznie rozgrywający zaimpasował 10-ką, pani obok mnie zachwiała się i zaczęła spadać z krzesła. Dosłownie. By nie dopuścić do jej upadku zerwałem się z krzesła, co nie przeszkodziło mi wykrzyknąć do rozgrywającego – biorę lewę waletem!

Zszokowany rozgrywający potraktował to jako żart. Kiedy jednak przekonał się, że to okrutna prawda wykrzyknął:

– Wypuszczałeś mi kontrakt. Nie mógłbym go nigdy wygrać!

Kiedy jego partner sprowadzał go na ziemię, zdążyłem jeszcze usłyszeć od niego – przepraszam – zanim przy stole wybuchła eksplozja braw słyszana w całej wielkiej sali gier. Po niej nastąpiła lawina gratulacji (grano jeszcze wtedy na różnych rozdaniach inne mecze – dop. R.K) z innych stołów.

Mimo tego rozdania mecz przegraliśmy z kretesem, choć w tym momencie wyglądaliśmy jak zwycięzcy. Dla mnie było to zarazem zabawne i miłe. Może należało nam się to za to, że w meczu zostaliśmy pokonani. Moi tureccy przeciwnicy podzielili moje odczucia. Jesteśmy przyjaciółmi do dziś…”

      Oczywiście rozgrywający niejako sam przegrał kontrakt. Assumpcao musiał mieć rzeczywiście niezbyt mądrą minę na tyle, że rozgrywający ocenił iż nie potrafi dać dwóch przebitek partnerowi. A poza tym nie umiał wyczuć tej gęstniejącej atmosfery, którą tak sugestywnie opisał Chagas.


Ryszard Kiełczewski

About

Zawodnik, trener, działacz, wybitny publicysta brydżowy. Wielokrotnie powoływany na stanowisko trenera-selekcjonera juniorów, pełnił funkcję kapitana reprezentacji Polski Juniorów na Mistrzostwach Europy. Jest pierwszym trenerem w Polsce, który uzyskał pierwszą klasę trenerską (1987).


Komentarze

Dodaj komentarz


Shortlink: